WPolsce stosowanie pozaustrojowego zapłodnienia jest prawniedopuszczalne. Bez ograniczeń. I tak powinno zostać. Trzeba jedynieznieść barierę kosztową, która uniemożliwia skorzystanie z metody in vitro mniej zamożnym chorym na niepłodność. W tym celu nie trzeba pisać nowejustawy. Wystarczy znowelizować obecnie obowiązujące przepisy oświadczeniach opieki zdrowotnej
finansowanych ze środków publicznych. Projekt takiej zmiany złożyłam 5 września 2008 r. Można go było dawno uchwalić i na nowy rok podpisać kontrakty z placówkami świadczącymi usługi medyczne w zakresie zapłodnienia in vitro .
Niestety, Platforma Obywatelska zdecydowała inaczej. Marszałek Komorowski trzyma mój projekt w zamrażarce, a poseł Gowin, którego ma już dość nawet własny Klub, szaleje. Ściga się sam z sobą w proponowaniu coraz większych głupot. Tylko o krok wyprzedzają go biskupi.
Apeluję do wszystkich ludzi dobrej woli, którym bliskie są rozwiązania przyjazne obywatelom, a przy tym szybkie i zgodne z Konstytucją, aby pisali do Marszałka Sejmu (ul. Wiejska 4/6/8, 00-902 Warszawa) z żądaniem natychmiastowego skierowania mojego projektu do pierwszego czytania.
Poniżej tekst projektu wraz z uzasadnieniem.
Ustawa
o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej
finansowanych ze środków publicznych
Art. 1
W ustawie z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. Nr 210, poz. 2135) wprowadza się następujące zmiany:
1) w art. 15 dodaje się ust. 1a brzmieniu:
„1a. Świadczeniobiorcy mają również, na zasadach określonych w ustawie, prawo do świadczeń opieki zdrowotnej, których celem jest wydanie zdrowego potomstwa, w tym do stosowania zapłodnienia pozaustrojowego w ramach trzech cykli.”,
2) w art. 27 w ust. 1 pkt 5 otrzymuje brzmienie:
„5) prowadzenie badań profilaktycznych obejmujących kobiety w ciąży, w tym badań prenatalnych zalecanych w grupach ryzyka i u kobiet powyżej 35 roku życia oraz profilaktyki stomatologicznej,”.
Art. 2
1. Ustawa wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia, z zastrzeżeniem ust. 2.
2. Przepisy ustawy zostaną po raz pierwszy zastosowane w postępowaniu w sprawie zawarcia umów ze świadczeniodawcami na 2009 r.
Uzasadnienie
Celem projektowanej ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2004 r. Nr 210, 2135) jest ustanowienie nowego porządku prawnego w bardzo ważnej kwestii społecznej, która dotyczy w Polsce ponad miliona par dotkniętych niepłodnością.
Definicja zdrowia reprodukcyjnego zakłada, że jest to dobrostan fizyczny, psychiczny i społeczny związany ze spełnieniem oczekiwań rozrodczych. Niepłodność jest zatem bez wątpienia chorobą. WHO uznaje ją za chorobę społeczną ze względu na zasięg (dotyczy 10-15% populacji, czyli 60-80 min par) i skutki. Należą do nich : utrata zainteresowania codziennymi zajęciami, nie opuszczająca depresja, napięte kontakty z rodziną, partnerem, kolegami. Pojawiają się trudności w myśleniu o czymś innym niż niepłodność, wysoki poziom niepokoju, zmniejszona wydolność do wykonywania zadań, trudności z koncentracją. Wśród objawów psychologicznych wymienia się również zaburzenia snu, zmiany apetytu (wzrost lub obniżenie), nadużywanie leków i alkoholu. Pojawiają się myśli o śmierci lub samobójstwie, dochodzi do społecznej izolacji. Jak pisze prof. Szamatowicz, "stres niepłodności" porównywalny jest ze stresem po rozpoznaniu chorób nowotworowych oraz zawału mięśnia sercowego i tylko AIDS jest postrzegany jako choroba o negatywnym większym wpływie na życie. Niepłodność jest w Polsce niedowartościowana. Prowadzi ona do głębokich zmian w układzie partnerskim, w tym do rozwodów.
Powszechnie stosowana definicja niepłodności przyjmuje, że o tej chorobie można mówić, jeśli do ciąży nie dochodzi po roku współżycia płciowego bez stosowania środków antykoncepcyjnych. Współcześnie niepłodność dotyczy w nieco większym stopniu mężczyzn niż kobiet.
Szeroki jest zakres metod leczniczych stosowanych w niepłodności. Obejmują trzy grupy. Pierwsza to postępowanie farmakologiczne, Druga - leczenie zabiegowe w tym chirurgia, mikrochirurgia, endoskopia zabiegowa. Trzecia grupa obejmuje techniki rozrodu wspomaganego medycznie (ART), w tym pozaustrojowe zapłodnienie i przeniesienie embrionu, czyli metoda in vitro . W wielu przypadkach metoda in vitro stanowi jedyną szansę na ciążę. Jest metodą ostatniej szansy, gdy wcześniejsze leczenie było nieskuteczne. Skuteczność leczenia tą metodą waha się w przedziale 15-40%. Przeciwnicy leczenia niepłodności za pomocą ART podkreślają niskie procenty ciąż i porodów po ART zapominając, że przewyższają one to, co dzieje się w sposób naturalny (w rozrodzie naturalnym obumiera do 70% embrionów). Powtarzanie cykli terapeutycznych prowadzi do powodzenia nawet w 70% przypadków.
Artykuł 16 uniwersalnej deklaracji praw człowieka stanowi, że „prawo do posiadania potomstwa jest podstawowym prawem człowieka". Stosowanie metody in vitro umożliwia realizację tego prawa. W Polsce dostęp do tego prawa jest ograniczony ze względu na wysokie koszty metody in vitro ( koszt jednej procedury zapłodnienia pozaustrojowego wynosi średnio 5 000 zł, a z uwzględnieniem kosztów poprzedzającego leczenia farmakologicznego 9 000 zł). Stanowi to swoistą dyskryminację ze względu na stan zamożności. Dlatego finansowanie zabiegów in vitro ze środków publicznych jest w pełni uzasadnione, jako zapewniające równy dostęp wszystkim ubezpieczonym.
Przedłożony projekt zmierza do ustanowienia czytelnego porządku prawnego dla medycznych procedur wspomagania rodzicielstwa. Zmiany ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. Nr 210, poz. 2135), ograniczają się do dodania w art. 15 ust 1a i zmiany brzmienia art. 27 ust. 1 pkt 5. W dodawanym przepisie chodzi o wyrażenie woli ustawodawcy, aby procedury medyczne wspomagania rozrodu były dostępne i finansowane ze środków publicznych. Propozycja zmierza jednak do ograniczenia dostępnych procedur do trzech cykli terapeutycznych. W obecnym stanie finansów publicznych przeznaczonych na służbę zdrowia państwa nie stać na prowadzenie terapii w nieograniczonym zakresie.
Zmiana w art. 27 ust. 1 pkt. 5 zmierza do usunięcia oczywistego absurdu, jakim jest dopuszczenie badań prenatalnych u przyszłych matek, które przekroczyły 40. rok życia. Po pierwsze dlatego, że zagrożenie chorobami okresu płodowego gwałtownie rośnie u kobiet, które przekroczyły 35. rok życia. Po drugie, że kobiety, które przekroczyły 40. rok życia wyjątkowo rzadko decydują się na macierzyństwo. Dlatego też obecne brzmienie art. 27 ust. 1 pkt 5 ustawy jest tylko pozornym załatwieniem problemu. Daje uprawnienie osobom, które raczej z niego nie skorzystają, a odmawia go licznej grupie zainteresowanych kobiet, zagrożonych ciążą wysokiego ryzyka.
Wielkość populacji polskiej, wymagającej leczenia metodami in vitro wynosi około 25 000 par rocznie, z czego nie więcej niż połowa będzie zainteresowana zastosowaniem tych metod. Stąd wprowadzenie planowanej nowelizacji spowoduje konieczność wydatkowania środków publicznych w kwocie 112,5 mln zł rocznie.
prof. Joanna Senyszyn (00:03)
Kilka minut spędzonych w googlach pozwala stwierdzić, że olej napędowy jednak da się zastąpić rzepakowym: "Wgudostępnionych danych statystycznych ilość paliwa dieslowego zużywana wkraju jest rzędu 2 430 000 ton. Możliwości zastąpienia obecnego paliwadieslowego olejem roślinnym, rzepakowym są ogromne. Przy założeniu 40%ilości oleju w ziarnach rzepaku, z jednego hektara produkcji możnauzyskać 1 000 litrów paliwa. Wypierając obecne paliwo dieslowerzepakowym, należałoby zająć około 30 000 km2 pól uprawnych włączającobecne spożywcze zapotrzebowanie. Obszar ten stanowi 10% powierzchnikraju i jest nieco mniejszy od podwojonej powierzchni uprawnejwojewództwa wielkopolskiego. Zatem istnieje potrzeba siedmiokrotnegopowiększenia uprawnej powierzchni rzepaku. Wartość rocznegozapotrzebowania na paliwo rzepakowe oscyluje wokół siedmiu miliardów (7000 000 000) złotych." za http://www.zb.eco.pl/zb/180/energia.htm coprawda w tych wyliczeniach jest błąd, bo "Przy tłoczeniu na zimno prasąślimakową z 1000 kg nasion rzepaku o zawartości 40% oleju uzyskuje się700 kg wytłoków o zawartości 12% tłuszczu i 32% białka oraz 300 kgoleju surowego. Przetwarzając olej surowy na biopaliwo, uzyskuje się250 kg biodiesla, i około 40 l gliceryny." czyli sprawność uzyskiwaniapaliwa z rzepaku wynosi 25%, a nie 40, ale nadal jest to realne. coprawda zapotrzebowanie na paliwo by wzrosło w rolnictwie, ale wgospodarce są duże możliwości oszczędzania surowców, które będąwykorzystane z powodów ekonomicznych lub na skutek wprowadzeniaregulacji prawnych. oczywiście nie da się, przy obecnymzapotrzebowaniu, wszystkich paliw kopalnych zastąpić biomasą, bo niestarczy miejsca pod uprawy, ale możliwości oszczędzania są ogromne, np.: -można wprowadzić zakaz używania pojemników jednorazowych, a zwłaszczatych najbardziej energochłonnych. w niemczech już wprowadzono zakazprodukcji piwa w puszkach (najpierw była wysoka kaucja za puszkę,porównywalna z ceną tanich piw, podobnie było z butelkami pet). zamiasttego szklane lub plastikowe butelki zwrotne. - wyższe ceny paliw,czyli transportu, wymuszą optymalizację procesów produkcji idystrybucji dóbr. być może skończy się dostępność piwa żywiec w całymkraju. - będzie trzeba optymalnie wykorzystywać energię ze wszystkich źródeł, np. ze śmieci i ścieków. - produkcja wszelkich dóbr będzie droższa, więc popyt spadnie (okres użytkowania pralki, czy telewizora się wydłuży). - ceny paliwa ograniczą użytkowanie prywatnych środków transportu. przeczytałemwszystkie informacje na tej stronie i wydaje mi się, że są onefragmentaryczne i niekoniecznie wskazują na słuszność zawartych tu tez.np. to, że produkcja ropy, czy paliw w niektórych krajach spadła nieświadczy o zmniejszeniu popytu, a nie wyczerpywaniu się zasobów (aleoczywiście go nie wyklucza). np w stanach zjednoczonych spada (o około20% w ostatnim roku)sprzedż wielkich, paliwożernych samochodów nakorzyść oszczędniejszych. fakt, że przemieszczanie się będzie tam ztego powodu tańsze nie wpłynie raczej na dalsze zwiększenie popytu napaliwo, bo już teraz jest tam więcej samochodów niż ludzi, którzywszędzie się za ich pomocą przemieszczają. Podobna sytuacja jest zezużyciem prądu (czyli węgla) w polsce. w latach 80 brakowało u nasenergii, a teraz jest jej nadmiar, część elektrowni pracuje na mniejniż pół mocy (np cały zespół elekrowni dolna odra) mimo że mocyzainstalowanej nie przybyło. podobnie jest z energetyką cieplną,zapotrzebowanie ciągle spada ze względu na docieplanie budynków iwprowadzenie opomiarowania, co zmusza ludzi do oszczędzania. jakociekawostkę mogę podać, że nawet zapotrzebowanie na zimną wodę spadło(przynajmniej w szczecinie, gdzie zużywa się obecnie 3x mniej wody niżprzewidywano, że będzie się zużywać w 2000r). te wszystkie zjawiskaspadku produkcji nie świadczą o wyczerpywaniu się zasobów. co dorosnących cen ropy i wyczerpywaniu się zasobów, to trudno coś na tentemat powiedzieć, bo trudno zdobyć wiarygodne dane. jedno jest pewne,dla krajów, które posiadają złoża oraz koncernów paliwowych jest tosuperinteres! jeśli cena ropy wzrosła 5x to ogromnie wzrosły ich zyski,zwłaszcza jeśli autor pisze, że chodzi o eskploatację istniejącychzłóż. koncerny i sprzedawcy swoją marżę naliczają od obrotu, więc i dlanich jest to złoty interes, zwłaszcza że jak twierdzi autor, popytciągle rośnie. autor wspomina też, że koncerny wyprzedają stacjebenzynowe. być może w krajach gdzie wystąpiło nasycenie, ale np wpolsce cały czas budowane są nowe. autor przytacza też przykłądwyspy wielkanocnej, gdzie populacja rosła do wyczerpania zasobów ipotem nastąpiła zapaść. zachodnia cywilizacja (która najbardziejrozwineła sięgospodarczo, jak autor twierdzi, dzięki taniej ropie) zatym modelem nie podąża. natuje przecież ujemny przyrost naturalny,który jest kompensowany przyjmowaniem imigrantów. największy przyrostnaturalny występuje w krajach słabo rozwiniętych gospodarczo. dla nichteż wysokie ceny surowców są potencjalnie największym problemem, bo ichgospodarki są zacofane i energochłonne, więc z rosnącym udziałem cenysurowców w kosztach wytwarzania oraz spadkiem udziału kosztu pracy ichkonkurencyjność będzie spadać, co się jeszcze pogłębi na skutekwzrastających kosztów transportu. oczywiście nie ulegawątpliwości, że zasoby naturalne się wyczerpują i na skutek tego światbędzie musiał się zmienić, ale nie sądzę, żeby groziła cywilizacji takazapaść jak np. na wyspie wielkanocnej. stopniowy wzrost cen izmiejszenie dostępności paliw kopalnych może wręcz pomóc odwrócićnegatywne konsekwencje w europie. konieczność przestawienia gospodarkina inne źródłą energii może przyczynić się do ożywienia gospodarczego.jednak żeby to wszystko prawidłowo ocenić potrzebne są bardzoszczegółowe analizy możliwości i kosztów korzystania z alternatywnychźródeł energii oraz ograniczenia jej zużycia.
PS.
Na własne potrzeby jeździmy na oleju z frytek i rzepakowym. Filtr paliwowy zakupiony w "Agromie" za 28 zł wystarczy do przefiltrowania 500l oleju. Bez zbędnych przeróbek silnik jak na lato cłkiem nieźle chodzi. Zimą wrócimy do oleju napędowego. Jeżeli samochody ciężarowe jeżdżą na oleju opałowym to mogą z powodzeniem jeźdxić i na rzepakowym. Lobby petrochemiczne robi wszystko by ludzie kupowali ich produkty a im droższa benzyna olej napędowy tym więcej z podatku VAT ba budżet. No to opłaca się wspierać biopaliwa?